- Eiri.. - szepną cicho różowowłosy dotykając delikatnie dłonią lica kochanka. Nie było już tak przyjemnie ciepłe jak zawsze. Neko postanowił iść do łazienki i namoczyć jakiś ręczniczek zimna wodą. Mając nadzieję, że chociaż tak pomoże trochę Yuki'emu.
Wrócił do pokoju z miska zimnej wody i ręczniczkiem w niej zanurzonym. Pamiętał, że gdy on się przeziębił, on zrobił to samo. Podawał mu tez leki, ale nie wiedział jakie. Wycisnął materiał i składając go w prostokącik położył go na jego czole. Poprawił kołdrę pod którą leżał i wyszedł na korytaż po telefon, który ostatnio tam zostawił. Bez zastanowienia odszukał numer Hiro i nacisnął zielona słuchawkę. Piiip... piip...
- Shuichi - wymówił jego imię zaspanym głosem - Jest 8:30 rano. Czego chcesz tak wcześnie? - rzekł, przytulając swoją narzeczoną, która ciągle smacznie spała.
- Hi-hiro... Eiri..o-on..jes-jest...cho-chory.... nie... w-iem... co robić... - Trudno było go zrozumieć przez to, że płakał.
- Ech.... Dobra. Zaraz przyjadę - rozłączył się.
Wyszedł z łóżka zostawiając w nim jedynie Ayake. Z szafy która znajdowała się niedaleko wyciągnął czarne rurki i krwiście czerwoną koszulkę. Spodnie szybko na siebie wciągnął, a podczas ubierania koszulki zauważył, że dziewczyna już nie śpi i posyła mu pytające spojrzenie.
- Shu twierdzi, że Yuki jest chory. - wyjaśnił szybko kończąc zakładać górną część garderoby. Bez słowa wstała i poprawiła kołdrę. Stanęła obok drugiej szafy i wyjęła z niej kremową spódnice i białą bluzkę na długi rękaw. Skierowała swoje słowa do chłopaka twierdząc, że zaraz będzie gotowa. Minęła dosłownie chwila, a brązowowłosa była już gotowa. Hiro chwycił kluczyki od garażu, włożył buty i założył swoją skórzana kurtkę. Jako iż dziewczyna miała już założone buty wyszli kierując się w stronę pomieszczenia w którym znajdował się ukochany motor chłopaka.
- Wiesz, że nie musisz iść? -spytał spoglądając na ukochaną
- Wiem, ale wole się upewnić, że nikogo nie zabijecie. -Uśmiechnęła się promiennie. Oboje wsiedli na motor i ruszyli.
Shuichi zmienił blondwłosmu okład, uklęknął na podłodze, złapał go za rękę i spoglądał ze smutkiem na jego twarz. Chwilkę później zadzwonił dzwonek o drzwi, a kociak pobiegł do drzwi i szybko je otworzył, wpuszczając przyjaciół do środka.
- Zrobiłem mu okłady, ale to nie pomaga - spojrzał smutno swoimi fiołkowymi oczmi na Ayake i chwycił ją za rękę ciągnąc w stronę sypialni.
- Hiro przynieś mi leki z łazienki - chłopak posłusznie poszedł po to co prosiła dziewczyna. Szybko wrócił z małym koszyczkiem wypełnionym różnymi lekami. - Musimy go obudzić.
Różowowłosy jak na zawołanie podszedł do ukochanego i polizał go szorstkim językiem po policzku
- Eiri. - Zaczął cicho wołać go po imieniu - Eiri. Eiri obudź się - Mężczyzna zaczął otwierać powoli oczy. Gdy zaczął się powoli podnosić kotek mu pomógł. Ręcznik spadł na kołdrę mocząc ją trochę. Chłopak szybko ja zabrał i włożył do miski.
- Masz dziś jakieś spotkania? - spytał przeglądając zawartość koszyka. Hiro opierał się o ścianę, a Shiuchi siedział obok Yuki'ego i trzymał go delikatnie za rękę.
- Taa.. Z edytorką..
- Odwołaj, bo się całkiem rozłożysz. - chciał już coś odpowiedzieć denerwując Ayake, ale gdy widział ostry wzrok kasztanowowłosego, który spoglądał to na niego, to na jego kotka. Widząc go z bardzo smutna miną, westchnął zrezygnowany i sięgnął po telefon który leżał na szafce nocnej. Telefon został od razu odebrany. Jedynie powiedział, że nie przyjdzie i raczek nie czekając na pytania rozłączył się szybko. Granatowooka podała mu jakiś syrop i tabletki. Kazała mu połknąć dwie teraz i ok 5 ml syropu teraz, i wieczorem oba leki w tej samej dawce, a rano powinien czuć się już dużo lepiej. Eiri twierdząc, że sobie poradzi dosłownie wyrzucił ich za drzwi. Jakoś nieszczególnie zwracając uwagę na ich krzyki. Zatrzasnął drzwi i przekręcił zamek. oparł się o drzwi i ruszył do kuchni. Zażył leki.
Shu wszedł do kuchni bojąc się o Eiri'ego przecież nie może pozwolić, aby cokolwiek mu się stało. Podszedł do niego od tyłu i przytulił sie do pleców złotookiego, obejmując go w pasie.
- Eiri... -szepnął, ocierając się policzkiem o jego plecy - Wyzdrowiejesz szybko, prawda? -Odwrócił się biorąc swojego neko na ręce i całując go w usta
- Oczywiście - rzekł z uśmiechem- Przecież, za trzy dni zaczynają się twoje gody - Różowowłosy zarumienił się na wspomnienia jego pierwszych wspólnych godów z Yuki'm.
♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣
Cztery miesiące wcześniej
Thoma stał zdziwiony w drzwiach, spoglądając szeroko otwartymi oczyma na blondyna.
- E-eiri-kun? Co ty tu robisz?
- Przyszedłem zobaczyć tego waszego dzieciak o którym tak dużo mi opowiadaliście. - starszy był trochę zakłopotany. Shu-chan'owi zaczęły się wczoraj gody i chłopak nie zwracając na nic uwagi, ignorując otoczenie robił wszystko, aby zaspokoić swoje żądze.
W tym czasie często z Miką wychodzili, aby dać synkowi maksimum prywatności.
- Ale to nie jest najlepszy moment. - nie zważając na słowa szwagra wkroczył do domu. - Eiri mówię, że to nie najlepszy moment , bo... - nie dokończył, gdyż jego słowa przerwał długi jęk, a właściwie to krzyk rozkoszy dochodzący z piętra. Mężczyzna kierowany cichszymi już jękami i westchnieniami, podążał po schodach, skręcając w trzecie drzwi na prawo. Zobaczył rozkoszny widok, słodkie różowowłose neko z białymi uszkami i ogonkiem. Chłopak był rozebrany od pasa w dół, a koszulkę bez rękawów miał maksymalnie podwiniętą. Jedną ręką penetrował swój odbyt, a druga zaś przyszczypywał swoje mocno zaróżowione sutki. Yuki szybko zauważył, że jeździł również swoim ogonem wzdłuż penisa z którego sączyła się już sperma.
Eiri zauroczony spoglądał na chłopaka. Nie zwrócił uwagi na to czy Thoma za nim idzie. W tym momencie jego cała uwaga skupiała się na seksownym chłopaku przed nim. Był nim zafascynowany. Spoglądał w jego fioletowe świecące pożądaniem oczy. Shu wyciągnął do niego rękę. Yuki prowadzący niewidzialna siła zbliżał się leniwie do łóżka chłopaka. Złapał go za rękę i przybliżył ją do ust, składając na niej delikatny pocałunek. Ukląkł nad Shuichim i spoglądając mu w oczy, zniżył głowę składając na jego ustach gorący i ociekający pożądaniem pocałunek. Kotek rozchylił wargi zapraszając intruza do środka. Nie walczył z nim jakoś długo i szybko dał się całkowicie zdominować.
Eiri wyczuł nagle mocniejszy zapach chłopaka. Zjeżdżając na jego szyje obsypując ją pocałunkami. Pachniał i smakował truskawkami, malinami i czekoladą. Były to jego ulubione zapachy. Nie wiedział dokładnie w co, ale wiedział, że w coś się wkręcił i nie będzie już odwrotu. Chociaż mimo wszystko, przebywanie z chłopakiem bardzo spodobało się pisarzowi. Szybko stwierdził, że jakoś niespecjalnie będzie żałował chwil spędzonych z tym dzieciakiem.
♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣
- O czym tak myślisz? -spytał spoglądając na zaróżowione, a jednocześnie zamyślone oblicze kochanka
- Chce mieć z Tobą dzieci - wpił się łapczywie w usta blondyna. Pozwolił się całować, ale nie na długo. Shindou zdziwiony zatrzepotał uszami - Eiri... nie chce? Jego oblicze, przed sekundą zawstydzone stało się smutne. Uszka opadły w szybkim tempie na włosy, a ogon kołysał się leniwie na boki. W jego oczach zbierały się łzy. Myślał, że Eiri, będzie szczęśliwy gdy to usłyszy. Mimo wszystko wtulił się bardziej w jego koszulę.
- Baka neko... Oczywiście, że chcę... - Otworzył zdziwiony oczy. Przytulił się szybko i gwałtownie w ciało Yuki'ego. Przez cisnące się do oczu i spływające po jego policzkach łzy szczęścia, szepnął.
- Eiri... Dziękuję... Kocham Cię.
- Wiem. Ja Ciebie też - i pocałował go w czubek głowy.
♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣♠♣
Dobra. Może i rozdział do najdłuższych nie należy, ale jest i mam nadzieję, że się spodoba. Kolejny rozdział powinien pojawić się niebawem. Jane!~